Dopadły nas wyniki pierwszego etapu. Oto możecie zobaczyć co sędziowe sądzą o waszych pracach, albo poprostu zwęszyć konkurencje. ;)
Oto wszyscy, którzy się dostali do konkursu, po obejrzeniu prac przez sędziów:
Hucky: Twoja praca bardzo mi się podoba. Masz gust… to trzeba przyznać. Nie kojarzę, ale mówi się chyba, że „masz bardzo staranną kreskę…”. Twoją pracę można wziąć też za w połowie pisemną, ale jest fajna. 7/10…
Marysia: Całkiem ładne. Widać, że się starałaś. Wczułaś się w życie na Marsie i ich codzienność, a w końcu o to chodziło w tym zadaniu. Zastanawia mnie tylko co to za planeta na górze po lewej, bo na Ziemię mi to nie wygląda. A te dwa lądy nie przypominają Ameryki Północnej i Połódniowej. Niestety, diabeł tkwi w szczegółach.
7/10
Shakinice: Praca bardzo pomysłowa. Lecz nie tak dobra. Tak, pół na pół. 5/10.
Marysia: Całkiem ładne. Widać, że się starałaś. Wczułaś się w życie na Marsie i ich codzienność, a w końcu o to chodziło w tym zadaniu. Zastanawia mnie tylko co to za planeta na górze po lewej, bo na Ziemię mi to nie wygląda. A te dwa lądy nie przypominają Ameryki Północnej i Połódniowej. Niestety, diabeł tkwi w szczegółach.
7/10
Shakinice: Praca bardzo pomysłowa. Lecz nie tak dobra. Tak, pół na pół. 5/10.
Hucky: Słuchaj... twoja praca jest trochę żenująca, bo liczyłem na coś... "łał!". Jak na pierwszy etap zdajesz egzamin z sześcioma punktami, ale potem będziesz się musiała trochę bardziej postarać…6/10
Marysia: Hym... hym. Nie wiem co o tym myśleć. Powiedziałabym ci tu o anatomi człowieka (mówię tu o szyi względem ramion), ale to w końcu nie człowiek ;)
Marysia: Hym... hym. Nie wiem co o tym myśleć. Powiedziałabym ci tu o anatomi człowieka (mówię tu o szyi względem ramion), ale to w końcu nie człowiek ;)
Pomysł ciekawy, jeśli chodzi o wykonanie. Tylko zawiodłaś mnie w jednym- mówię o kosmicie. Czemu jest zielony? Mało oryginalne.
5/10
Shakinice: Szczerze ? Niestety ale mi się nie podoba. Jedyne zadziwiające jest tło, ale i tak nie za bardzo szczególne. Pracę oceniam 3/10
Shakinice: Szczerze ? Niestety ale mi się nie podoba. Jedyne zadziwiające jest tło, ale i tak nie za bardzo szczególne. Pracę oceniam 3/10
Okej, teraz prace literackie:
Praca trzecia-Rosalie Wrzos-Hudson
Część Książki
"Życie na Marsie"
Rakieta po długim locie za lądowała wyszedł z niej w stroju astronauty Jacob-miał on brązowe oczy i czarne włosy oraz czekoladową karnacje. Ujrzał on nieznaną mu planetę pokrytą pomarańczowym piaskiem oraz różnorodnymi skałami.-Jacob wyciągnął swoją gazetę o planetach i stwierdził cicho mówiąc nazwę tej planety swoim melodyjnym głosem-Mars.Byłam jego towarzyszką, wyszłam wystraszona z rakiety.- nie na widziałam latać, Jacob zapytał się mnie zdenerwowanym głosem-Wiesz gdzie jesteśmy?!-odpowiedziałam nietypowym głosem-Nie...-ciągnął rozmowę-Na Marsie!-bardzo się zdenerwowałam, zaczęłam ciężko oddychać,Jacob to zauważył i zapytał troskliwym głosem-Jessica?Jessica co ci jest?!-Zemdlałam gdy pomyślałam że nagle zepsuje się nam rakieta...,nie budziłam się dość długo ponieważ nie chciałam tracić tej chwili spokoju,obudziłam się po jakimś czasie,usłyszałam głos Jacoba-Jessica?Jessica żyjesz?!-otwarłam oczy i powiedziałam piskliwym głosem-Żyję...Jacob...czy...my my dalej jesteśmy na...-przerwał mi-Tak.-zapytałam zdenerwowana-A czy rakieta...-głos mi zadrżał-działa?-odpowiedział zamyślony-Nie.-spanikowałam.-Co??To co my zostaniemy tu na zawsze?!Nie...to się nie może dziać naprawdę...-przytulił mnie w obawie że zaraz zemdleję mówiąc-Wszystko będzie dobrze... byłem na to przygotowany-Jacob wiedział że takie coś może się zdarzyć,kosmos to jego obsesja,a ja jestem w nim bezgranicznie zakochana,ulżyło mi jednak to że był przygotowany,Jacob odgarnął moje kasztanowe włosy z twarzy i powiedział-Wszystko będzie dobrze.-przytaknęłam,usiadłam na jednej z nielicznych skał,widziałam jak Jake rozkładał namioty,czułam się dziwnie widząc jak on rozkłada mój namiot, więc zapytałam- Jake,mogę jakoś pomóc-odpowiedział-Nie dzięki.- wstałam i poszłam w stronę rakiety,gdy doszłam weszłam do rakiety i wzięłam moje i Jaka rzeczy,wzięłam również moją przenośną mini lodówkę,wyszłam z rakiety i truchtem pobiegłam do Jaka.-gdy dobiegłam na miejsce zobaczyłam Jaka przy namiotach, zapytał-Jes,moje rzeczy też wzięłaś?-odpowiedziałam-Jasne,który namiot jest mój?-odpowiedział,trochę jakby rozśmieszony- Ten po lewej.-zapytałam zdezorientowana- Co cię tak śmieszy? O nie!Nie mów mi że nie wziąłeś moich kosmetyków jak cię prosiłam!-zdenerwowałam się,powiedział- Przyznaje,nie wziąłem,przepraszam.ziewnęłam,powiedziałam-Jestem zmęczona,a ty?-odpowiedział.-A też chodźmy do namiotów spać-Weszłam do namiotu,przebrałam się,położyłam się o śpiwora,to była okropna noc, w śpiworku miałam pełno piachu,nie miałam szczotki na rano aby uczesać włosy,a mój namiot do tego śmierdział spaghetti!Nie na widzę spaghetti!Gdy ochłonęłam zasnęłam z myślą że wszystko kiedyś wróci do normy.Tak mijały im dni na Marsie i ich związek się rozwijał, poznali "Życie na Marsie" i wrócili 2 miesiące po tym jak się tam znaleźli (inny astronauci ich znaleźli)
Streszczenie:
Jacob i Jessica mają po 20 lat,Jacoba marzenie to polecieć w kosmos,Jessica zrobiłaby wszystko żeby być blisko niego,Jacob z Jessicą zwiedzając "Nasa" usłyszeli
że astronauci szukają amatora do lotu w kosmos,Jacob podekscytowany zgłasza Jessicę i jego,dla Jessiki to zły pomysł,próbowała mu to wyjaśnić ale na próżno, gdy wylecieli w kosmos Jessica strawnie się bała a Jacob podziwiał widoki,gdy za lądowali rakieta już nie miała paliwa, i zaczęli odkrywać "Życie na Marsie"
Hucky: Twoja praca jest po prostu okropna. To co tu napisałaś… teg
o się nie da czytać. Nie wiem, czy ktoś przeczyta taką całą książkę. Cztery na dziesięć punktów, to za dużo jak na tą pracę, ale się zlituję. Tyle błędów ortograficznych i gramatycznych, to ostatnio widziałem u mojej koleżanki, która chyba nigdy słownika na oczy nie widziała. Okropność
4/10
Marysia: Przekopiowaliśmy całość. Nic nie zmienialiśmy. Tekst ciągiem odstrasza. Dlatego robi się akapity, czyli odstępy. Tłumaczę, bo może nie wiesz. Robi się też dialogi. Ale nie w środku tekstu, tak jak
"usłyszałam głos Jacoba-Jessica?Jessica żyjesz?!-otwarłam oczy i powiedziałam piskliwym głosem-Żyję...Jacob...czy...my my dalej jesteśmy na...-przerwał mi-Tak"
Kochanie, nie można w ciągu pisać słów dwóch różnych bohaterów. Jeśli tak się robi w edytorze maila (chodź nie w moim, tak sprawdzałam) to pisz tekst w jakimś napisał Hucky.edytorze tekstu, na przykład wordzie, przy okazji podkreśli błędy ortograficzne, ale o tym już Hucky. 5/10
Shakinice: Praca podobała mi się. Czy jest to wymyslone ? Zbił mnie z tropu napis "Część Książki" . Lecz jeżeli to jej praca to pozazdrościc wyobraźni:). Pracę oceniam na 10/10
Shakinice: Praca podobała mi się. Czy jest to wymyslone ? Zbił mnie z tropu napis "Część Książki" . Lecz jeżeli to jej praca to pozazdrościc wyobraźni:). Pracę oceniam na 10/10
Praca czwarta- Redie
Zabiorę Cię na Marsa,
chodź ze mną na pokład mój,
zobaczysz tam Marsjana
ubranego w kosmiczny strój…
I wcale nie będę zielony-
bo dla odmiany… niebieski!
Będzie miał długie wąsy,
świecące kolorami tęczy…
On na Twój widok się przestraszy,
a Ty się nim zachwycisz,
bo on będzie wyjątkowy,
iż żyje na niezwykłej planecie.
Będzie miał własne mieszkanko,
urządzone w marsjański styl,
w dodatku ta zaczarowana lampa,
która odstrasza złe sny…
On wieki zajęty pracą,
nad swoim kosmicznym pojazdem,
bez marzeń, bez zmartwień- samotnie,
czeka na lepszy świat.
-----------------------------------------------
Przyśnił mi się kiedyś sen…I teraz…już wszystko wiem! Naprawdę wszystko, wszyściutko, zaraz opowiem, prędziutko! Te wszystkie bajki co Wam wciskają już od małego, no w sumie…na początku nie było nic w tym złego! Ale ludzie ileż można? Marsjanie!? Na Marsie!? Ta…i może jeszcze co piątek, przylatują do nich Wenusianki grać w pokera!? No błagam… Tego już za wiele! Ja Wam całą prawdę powiem, co tak naprawdę się tam wyprawia… Otóż o żadnych Marsjanach nie ma mowy! Żadne stworki, bez głowy! Nic z tych rzeczy, oj nie,nie! Wiecie co naprawdę tam jest? Jedna wielka, czarna dziura…! - z małymi plamkami na te ich Pożal się Boże Marsjańskie Mcdonaldy! Mieszka ich tam z tysiąc, dwa? - Miejscówka unowocześniona… A wygląd ich!? Wszystko to tam jakieś tak duże, bo i oni duzi są… Z metr dziewięćdziesiąt każdy! Wyglądali jak jakieś… 200 kg hipopotamy w kropki- No bo wiadomo w tych ich Mcdonaldach non stop przesiadują…A te kropki, dla szczegółu to każdy ma… i to w dodatku NIEBIESKIE! Tak jakby ich kto codziennie z rana płynem do płukania ust opłukał… no ale nikt się tam tym nie przejmuje, no bo wiadomo- wszyscy jednakowi i każdy swojego patrzy… Jedyne co mnie zdziwiło- to przecież…to wszystko mi się przyśniło! To tylko moja wyobraźnia wymyśla takie rzeczy, nikt tak naprawdę nie wie, kto żyje w tym niezwykłym świecie.
chodź ze mną na pokład mój,
zobaczysz tam Marsjana
ubranego w kosmiczny strój…
I wcale nie będę zielony-
bo dla odmiany… niebieski!
Będzie miał długie wąsy,
świecące kolorami tęczy…
On na Twój widok się przestraszy,
a Ty się nim zachwycisz,
bo on będzie wyjątkowy,
iż żyje na niezwykłej planecie.
Będzie miał własne mieszkanko,
urządzone w marsjański styl,
w dodatku ta zaczarowana lampa,
która odstrasza złe sny…
On wieki zajęty pracą,
nad swoim kosmicznym pojazdem,
bez marzeń, bez zmartwień- samotnie,
czeka na lepszy świat.
-----------------------------------------------
Przyśnił mi się kiedyś sen…I teraz…już wszystko wiem! Naprawdę wszystko, wszyściutko, zaraz opowiem, prędziutko! Te wszystkie bajki co Wam wciskają już od małego, no w sumie…na początku nie było nic w tym złego! Ale ludzie ileż można? Marsjanie!? Na Marsie!? Ta…i może jeszcze co piątek, przylatują do nich Wenusianki grać w pokera!? No błagam… Tego już za wiele! Ja Wam całą prawdę powiem, co tak naprawdę się tam wyprawia… Otóż o żadnych Marsjanach nie ma mowy! Żadne stworki, bez głowy! Nic z tych rzeczy, oj nie,nie! Wiecie co naprawdę tam jest? Jedna wielka, czarna dziura…! - z małymi plamkami na te ich Pożal się Boże Marsjańskie Mcdonaldy! Mieszka ich tam z tysiąc, dwa? - Miejscówka unowocześniona… A wygląd ich!? Wszystko to tam jakieś tak duże, bo i oni duzi są… Z metr dziewięćdziesiąt każdy! Wyglądali jak jakieś… 200 kg hipopotamy w kropki- No bo wiadomo w tych ich Mcdonaldach non stop przesiadują…A te kropki, dla szczegółu to każdy ma… i to w dodatku NIEBIESKIE! Tak jakby ich kto codziennie z rana płynem do płukania ust opłukał… no ale nikt się tam tym nie przejmuje, no bo wiadomo- wszyscy jednakowi i każdy swojego patrzy… Jedyne co mnie zdziwiło- to przecież…to wszystko mi się przyśniło! To tylko moja wyobraźnia wymyśla takie rzeczy, nikt tak naprawdę nie wie, kto żyje w tym niezwykłym świecie.
Hucky: Muszę przyznać, że twoja praca przypadła mi do gustu. Szczególnie te "Zabiorę Cię na Marsa, chodź ze mną na pokład mój, zobaczysz tam Marsjana ubranego w kosmiczny strój…". Owszem... było parę błędów gramatycznych, ale praca jest całkiem spoko. Daję 8/10
Marysia: Nie bijcie, ale nie zrozumiałam drugiego tekstu. Pierwszy jest zdecydowanie lepszy. Chodź już się pogubiłam. Najpierw rym: mój (...) strój…A potem ni z tego ni z owego: On na Twój widok się przestraszy (...) iż żyje na niezwykłej planecie.
Marysia: Nie bijcie, ale nie zrozumiałam drugiego tekstu. Pierwszy jest zdecydowanie lepszy. Chodź już się pogubiłam. Najpierw rym: mój (...) strój…A potem ni z tego ni z owego: On na Twój widok się przestraszy (...) iż żyje na niezwykłej planecie.
WTF?! Jak piszesz tzw. biały wiersz to nie może się pojawić rym. Albo wszędzie, albo nigdzie, bo wygląda to cholernie niestetycznie. 6/10 bo nie ma błędów ortograficznych.
Shakinice: fascynująca praca lecz coś mi w niej brakowało. Niestety nie wiem co ale tego hmm.. "czegoś" nie ma. W pracę widać włożono dużo wyobraźni :). Pracę oceniam 7/10.
Praca piąta- Kolorowa Herbata
Shakinice: fascynująca praca lecz coś mi w niej brakowało. Niestety nie wiem co ale tego hmm.. "czegoś" nie ma. W pracę widać włożono dużo wyobraźni :). Pracę oceniam 7/10.
Praca piąta- Kolorowa Herbata
Ktoś kiedyś słyszał, że na Marsie
Jest pełno domów i fabryk.
A w każdym domu
Marsjańska rodzina toczy marsjańskie życie.
Każdy marsjański maluch ma swoją marsjańską zabawkę.
A każda marsjańska zabawka swój pierwszy dom ma
w marsjańskiej fabryce.
Na Marsie dużo się dzieje.
Są tu dyskoteki z marsjańskimi światłami
Jest także kasyno "Ludziom wstęp wzbroniony".
Te kasyno ma swoje marsjańskie żetony i marsjańskie kasy.
Na marsie jest także waluta: marsjaniki.
A każdy taki marsjanik to jedna Polska złotówka.
Marsjanie mają marsjańskie samoloty i latają nimi w marsjańskie
podróże.
Na Marsie jest dużo sklepów z marsjańskimi ubraniami i marsjańskim
jedzeniem.
Jest także park z marsjańską ławką, na której siedzi marsjańska
para.
Marsjańska dziewczyna ma oczy duże i skórę niebieską
Marsjański chłopak oczy malutkie i skórę w kolorze zieleni.
Kochają się oni marsjańską miłością i mają na palcach marsjańskie
pierścionki.
A kto tej bajki nie słyszał to słyszy
I niech wierzy, bo na Marsie jest życie.
Jest pełno domów i fabryk.
A w każdym domu
Marsjańska rodzina toczy marsjańskie życie.
Każdy marsjański maluch ma swoją marsjańską zabawkę.
A każda marsjańska zabawka swój pierwszy dom ma
w marsjańskiej fabryce.
Na Marsie dużo się dzieje.
Są tu dyskoteki z marsjańskimi światłami
Jest także kasyno "Ludziom wstęp wzbroniony".
Te kasyno ma swoje marsjańskie żetony i marsjańskie kasy.
Na marsie jest także waluta: marsjaniki.
A każdy taki marsjanik to jedna Polska złotówka.
Marsjanie mają marsjańskie samoloty i latają nimi w marsjańskie
podróże.
Na Marsie jest dużo sklepów z marsjańskimi ubraniami i marsjańskim
jedzeniem.
Jest także park z marsjańską ławką, na której siedzi marsjańska
para.
Marsjańska dziewczyna ma oczy duże i skórę niebieską
Marsjański chłopak oczy malutkie i skórę w kolorze zieleni.
Kochają się oni marsjańską miłością i mają na palcach marsjańskie
pierścionki.
A kto tej bajki nie słyszał to słyszy
I niech wierzy, bo na Marsie jest życie.
Marysia: Całkiem fajnie, że użyłaś słowa pokrewnego do Marsjanin w każdym wersie. Niezła praca. 7/10
Hucky: Twój wiersz podoba mi się, ale jakoś... no nie wiem... wydaje mi się, że gdzieś, kiedyś go już słyszałem. Ale nic tam... Ode mnie masz 7/10. ;)
Shakinice: Bardzo mi się podobała. Polonistka uznałaby że jest za dużo określeń typu "marsjańskie", ale mi się to podobało :). Jej pracę oceniam 8/10.
Marysia: I o to chodzi. Refren w wierszach, często się powtarza. Tak jak w piosenkach x
Szósta praca- Mystic
Nayaga obudziła się z głębokiego snu. Obróciła się na drugi bok, gdy nagle jej spojrzenie padło na budzik. Była już 14:10! Jeszcze tylko dwadzieścia minut do 15:00,
a wtedy ma lekcje. Czas na Marsie leci inaczej niż na Ziemi. Tutaj doba ma czterdzieści osiem godzin, godzina trzydzieści minut, a minuta sześćdziesiąt sekund.
Miała przedziwny sen, który w pierwszej chwili ją zaniepokoił! Śniło jej się że ludzie odkryją iż na Marsie jest życie. „Ale ludzie to tylko bezrozumne zwierzęta! Gdyby nauczyli się myśleć już dawno by o tym wiedzieli” Pomyślała dziewczynka, uśmiechając się na myśl o głupocie ludzkiej. Jej spojrzenie padło na lustro. Widziała w nim 14-letnią dziewczynę
o długich fioletowych włosach i zielonej skórze. „Jak dobrze że jestem Marsjanką a nie Ziemianką. One są strasznie brzydkie”. Chwyciła szczotkę do włosów i zaczęła się czesać. Następnie ubrała się w standardowy mundurek szkolny. Była to przylegająca do ciała srebrna sukienka z ramiączkami, które sięgały po zewnętrznej stronie ręki do łokcia. Szkoła „pożyczyła” pomysł na strój od Lady Gagi, jedynej stylowo ubierającej się kobiety na Ziemi. Zbiegła po schodach i dotarła do kuchni. Usiadła na krześle, które (podobnie jak inne meble) unosiło się leciutko nad podłogą. Przyczyną tego zjawiska była marsjańska grawitacja. Żeby się nie unosić nad ziemią obywatele tej planety noszą specjalne buty. Jednak meblom butów się nie ubierze! Było to zresztą urozmaicenie, które czasami prowadziło do śmiesznych wypadków.
Naprzeciwko siedzieli jej rodzice. Mama miała na imię Gesmya natomiast ojciec- Folows.
Nayaga odziedziczyła po matce kolor skóry, a po tacie kolor włosów. Nagle do pomieszczenia weszła jej starsza siostra Roseyala.( z powodu długiego imienia większość mówiła do niej Rosey) Na jej widok wszyscy zamarli z przerażenia.
-Coś ty ze sobą zrobiła?- zapytała jej matce, ze zdenerwowania kręcąc lok swoich włosów w różowym kolorze.
-Ach to, fajnie wyglądam co?- spytała 16-latka uśmiechając się promiennie. Dziewczyna była ubrana jak człowiek. Żadnych wymyślnych ciuchów ala Lady Gaga tylko zwykły
T-shirt i dżinsy. Włosy przefarbowała na blond, a skórę przemalowała na kremowo. Skutek: Wyglądała jak Ziemianin.
-Fajnie?! Czy wyglądasz fajnie?! Nie będziesz jeść z nami dopóki nie przywrócisz się do normalności!- wykrzykiwał Folows. Gdyby mógł z pewnością zrobiłby się czerwony ze złości ale jego skóra już miała taki kolor.
-Dobrze! W takim razie zjem na mieście!- krzyknęła Rosey i wyszła z domu.
-Ach ten bunt nastolatek! Jeszcze trochę i nie wytrzymam- mamrotała Gesmya.
Nayaga pośpiesznie zjadła i wyszła z domu żeby uniknąć wplątania w awanturę. Ogarnął ją miejski gwar. Widok który przed sobą widziała przeraził by każdego z lękiem wysokości. Domy unosiły się wysoko nad ziemią, nie było dróg tylko nowoczesne samochodo-statki. Jednak one były tylko dla pełnoletnich. Młodsi musieli się zadowolić czymś podobnym do hulajnogi tylko że zamiast kółek były silniki i oczywiście pojazdy unosiły się w powietrzu. Dla tych co nie chcieli latać czymś takim było urządzenie które robiło wielkie bańki. Istota w środku mogła wybrać cel podróży a bańka ją tam zabierała. Dziewczynka szybko wskoczyła na swoją „hulajnogę” i ruszyła w drogę. Mijała zapracowanych Marsjan, tych spokojnych, zestresowane matki i ich krzyczące dzieci oraz wiele innych. W środku miasta wisiał ogromny bilbord reklamujący zdrową żywność czyli frytki, hamburgery, pizze itp. Nayaga miała słabość do niezdrowej żywności, gdyż kochała marchewkę i ogórki. Dostawała od rodziców karę za jedzenie takiego „świństwa”. No ale cóż nawet to nie zmieniło jej upodobań. W końcu doleciała do szkoły. Był do duży budynek, kształtem przypominający ludzki zamek. Dyrektor w tamtym roku postanowił pomalować go
w tęczowe kolory. Jednak nawet to nie umiliło uczniom nauki. Dziewczyna pobiegła na zajęcia. Najpierw marsjański (po co ktoś to wymyślił?), potem matematyka (tą lekcje należy oddać ludziom), Ziemski (nie mam zamiaru gadać z człowiekiem...), nauka latania (ja już to umiem), lekcja stylu (najprzyjemniejsza lekcja w szkole), wojsko (to co ludzie nazywają
w-f tylko że u nas jest to dużo gorsze), koleżeństwo (chłopcy nic nie kapują) i nauka dokładności (tortura). W południe zajęcia dobiegły końca. Nayaga i jej przyjaciółka Jasmyne wybrały się na przejażdżkę. Pod sklepem z lodami spotkały Rosey i jej paczkę. Wyglądali okropnie! Wszyscy patrzyli na nich jak na kogoś z innej planety (mieli ku temu powody. W końcu oni tak wyglądali!). Dziewczyny nawet się nie zatrzymały żeby z nimi pogadać. Byłby to straszny wstyd! Postanowiły pojechać do Wesołego Miasteczka. Wybrały okrężną drogę przez łąkę aby podziwiać widoki. Piękne kwiaty, każdy inny, tak to było wspaniałe. Niebo zasłaniało coś co przypominało błonę. Była to tarcza która informuje ludzi że na Marsie nie ma żywej istoty. Ta bariera pokrywała całe niebo wokół planety. Po przyjemnej podróży przyjaciółki dotarły na miejsce. Kochały Wesołe Miasteczko pomimo tego że niektóre rozrywki były strasznie niebezpieczne. Spędziły całe popołudnie na wspaniałej zabawie. Igrały z rekinami i piraniami, skakały po wielkiej galarecie, latały na ogromnych ptakach, jeździły kolejką górską no i oczywiście uciekały przed dinozaurami, które Marsjanie podkradli z Ziemi. Potem przyszedł czas na odrabianie lekcji. Po ich zrobieniu dziewczynki poszły jeszcze odwiedzić dom strachu i poskakać po wybuchających kałużach. Niestety każda zabawa kiedyś się kończy. Nayaga pożegnała się z Jasmyne
i poleciała do domu. Tam czekała ją awantura.
-Co ty sobie wyobrażasz? Cały dzień na dworze i może jeszcze pójdziesz książkę poczytać? Wiesz że to jest zły tryb życia. Masz iść oglądać telewizję i grać w gry komputerowe albo dostaniesz karę!- denerwował się jej ojciec
-Spokojnie, już idę oglądać.-powiedziała zawiedziona dziewczynka gdyż miała ochotę przeczytać ciekawą książkę. Oglądała film dokumentalny o zwierzętach. Tym razem był to interesujący odcinek, gdyż opisywał ludzi. Potem oglądała sławnych Marsjan i horror o tym że Ziemianie zmądrzeli i atakują Marsjan. To był by ich koniec! Następnie pograła sobie
w ubieranie różnych postaci, weszła na mm (czyli madu-madu), posłuchała piosenek swoich idoli i w tajemnicy przeczytała książkę pt.”Nie bądź człowiek i nauczyć się modnie ubierać”. Zjadła szybko kolację i poszła się umyć. Jej rodzice strasznie się zamartwiali bo Rosey jeszcze nie wróciła do domu. Nayaga zobaczyła siostrę dopiero gdy (już w piżamie) kładła się spać.
„Ciekawe czy na Ziemi dni są ciekawsze i fajniejsze” zadała sobie pytanie. „Na pewno”- pomyślała- „W końcu tu codzienność jest taka zwykła, zero niespodzianek, nic nie przerywa tej monotonii, wszystko zostało już odkryte, a na Ziemi jest jeszcze szereg możliwości”
Stwierdziła dziewczyna by po chwili zasnąć.
Hucky: Muszę szczerze przyznać, że twoja praca jest najlepsza z tych, które jak dotąd oglądałem/ czytałem. Masz dziewczyno wyobraźnię. Dawno nie czytałem tak ciekawego opowiadania. Z wielką chęcią… 10/10
Marysia: Podoba mi się. Mogłaś trochę bardziej opisać wygląd głównej bohaterki, albo opisać, jak dziwnie wyglądała jej siostra, ale nie będę się czepiać. Podoba mi się i chciałabym jeszcze przeczytać jakieś twoje prace. ;) Daję ci 10/10.
No i pozostaje nam ogłosić kolejne zadanie.
Wysyłajcie prace tym razem na maila:
konkursaka@wp.pl

